Marzena (l.51), Wrocław

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
 
Najdłuższy dzień


Aparat: Panasonic
Model: DMC-FZ48
Przysłona: f/5.6
Ogniskowa: 4.5mm
Naświetlanie: 10/1600
ISO: 160

Najdłuższy dzień
2017.07.10 13:34

Album: inne
Kategoria : inne

 

            Chciałabym aby ten dzień nigdy nie nadszedł… Powtarzam sobie ten tekst, od lat. Wydawało mi się, że z każdym rokiem będzie lepiej. Ale nie jest. Już tydzień wcześniej nie jestem sobą. Kiepsko sypiam, wszystko mnie drażni, nie umiem sobie znaleźć miejsca. Na niczym nie mogę się skupić. Sama myśl, że znów stanę przed granitową płytą, zapalę znicz, jak mantrę czytając twoje imię i nazwisko, datę urodzin i śmierci napełnia mnie bólem.

Stoję i usiłuję nie płakać. Ale łzy płyną coraz obficiej. Zaciskam zęby, przełykam ślinę i obejmuję się ramionami w obawie, że za chwilę się rozsypię. Pomodlę się za ciebie i za siebie, może to uratuje mnie przed krzykiem rozpaczy.

Ojcze nasz… - przełykam ślinę – pozwól mi jeszcze raz… Nie, to nie tak.

Ojcze nasz… - zaczynam od nowa, ale słowa ulatują z myśli. Zamykam oczy i zastygam w bezruchu. Zdaje mi się, że nawet nie oddycham.

I wtedy widzę cię znów po raz pierwszy. Wchodzisz i zaczynasz rozmawiać z ludźmi obok mnie, a ja stoję w kącie, wycofana, z posępną miną i przyglądam ci się sceptycznie. Zdaje mi się, że mnie nie widzisz, ale każde wypowiedziane prze ciebie zdanie sprawia, że mam ochotę wyjść wreszcie ze swojego kąta i się odezwać. Nie mówiłeś o niczym istotnym, nie mówiłeś do mnie, ale to jasne i czyste spojrzenie, którym obdarowywałeś swoich rozmówców było niczym światło w tunelu. Uśmiech i ton twojego głosu, w całej twojej postawie i gestach było coś, co mnie zainteresowało i oczarowało. Co kazało mi skupić na tobie uwagę. I ku mojemu zaskoczeniu, kiedy wychodziłeś, na pożegnanie podałeś mi rękę. I uśmiechnąłeś się do mnie, jakbyś dobrze wiedział, że ci się przyglądałam. Uścisk twojej dłoni był mocny i serdeczny, jakbyśmy się znali od lat. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się nic podobnego. Gdym wtedy wiedziała, co zapowiadało to spotkanie… Nie wiedziałam, ale przeczuwałam, że oto pojawił się ktoś niezwykły. Na tyle, by sprowokować mnie do wyjścia ze swojego kąta. Na tyle ciekawy, żebym chciała go poznać.

Uśmiecham się na każde wspomnienie tamtego dnia. Tak jak teraz, choć uśmiecham się przez łzy.

Wieczne odpoczywanie… - zaczynam w myślach kolejną modlitwę, ale i tym razem nie mogę dokończyć. „Jestem taki męczony”, słyszę twój głos w mojej głowie. „Taki bardzo zmęczony”...

Siedzimy naprzeciw siebie sącząc whisky. Powtarzasz mi to po raz już nie wiem który, co wprawia mnie w niepokój. Twój głos nie jest już tak mocny, a spojrzenie tak jasne. Patrzę na ciebie i serce mi się ściska na myśl, że nie mogę ci pomóc. Oboje wiemy, że cokolwiek można by zrobić, musisz zrobić to sam. Mam ochotę nawrzucać ci ile wlezie! Ale ty to wszystko wiesz. Tyle razy o tym już rozmawialiśmy. A mimo to, mam ochotę potrząsnąć tobą z całych sił i wykrzyczeć: nie idź dalej tą drogą! Nie tkwij w tym co cię niszczy, co uwiera, co odbiera ci chęć życia. Zmień to! Rzuć w cholerę! Żadne pieniądze, ani stanowisko nie są warte takiej ceny! Nie rozumiesz, że ceną jest życie?! A ja nie chcę by ciebie w moim zabrakło! Rozumiesz ? Jesteś mi potrzebny jak woda. Rozumiesz, jak woda! I mimo, że targa mną i złość i żal i strach, nie mówię nic. Jestem przy tobie.

Modlitwa mi się nie klei. Schylam się i zapalam znicz. Spoglądam w ogień…

Siedzę w twoim pokoju na podłodze pod oknem.

- Coś ci pokażę… Z regału wyciągasz album – niedawno kupiłem. Widzę, że jesteś podekscytowany.

Jest gorąco. Chodzisz po domu w samych szortach. Po raz pierwszy widzę cię rozebranego i już to sprawia, że czuję się lekko rozkojarzona. Nie mogę się powstrzymać, żeby ci się nie przyglądać. Podobasz mi się. Ciekawe czy wiesz, jak na mnie działa twoja bliskość? A potem siadasz i pokazujesz mi grafiki Borysa Valejo. Ileż w nich jest żaru i namiętności. Czuję, że płonę od środka. Gdybyś ty wiedział ile mnie kosztuje wysiłku, by cię nie dotykać? Żeby nie zapomnieć czym jest przyjaźń i nie dać upustu pożądaniu ?

Tyle razy zastanawiałam się czy zrobiłeś to specjalnie… jakbyś wystawiał na próbę naszą znajomość. Myślę, że przetrwała nie jedną.

Zdrowaś Mario… próbuję kolejnej modlitwy. I znów nie pamiętam dalszych słów, za to pojawia się kolejny obraz.

Jesteśmy u ciebie. Sporo wypiłeś i coś w tobie pęka. Urywanymi zdaniami, pełnymi ironii i pogardy, opowiadasz mi o swoim ojcu tyranie, który pił i który zgotował wam piekło. Słyszę cały twój żal i złość. To, że nie umiesz wybaczyć jemu tej krzywdy i matce, że nie umiała go zostawić, by was przed nim chronić.  To co mnie najbardziej porusza, to twój strach i obrzydzenie, że możesz być do niego podobny… Widzę twoje mokre oczy i to, że unikasz mojego spojrzenia.

- Niezły kawał gnoja ze mnie, co? – pytasz sarkastycznie.

Co mam ci odpowiedzieć? Rozumiem dlaczego czujesz, to co czujesz, rozumiem skąd niektóre twoje zachowania, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że jesteś złym człowiekiem. Zawsze byłeś uważny w tym co mówisz i co robisz, nigdy nie przekraczałeś granicy czyjejś prywatności, ale też nikomu za blisko nie pozwalałeś podejść do siebie. Jakbyś świadomie pielęgnował swój pancerz. Nawet za cenę oceny bycia nieprzystępnym. Dlaczego więc mnie dopuściłeś tak blisko? Dlaczego rzucasz od czasu do czasu takim tekstem, który ma nie jedno dno, ale kilka i mówi o tobie więcej niż cała tyrrada? Nieraz potrzebowałam dłuższej chwili, żeby wyłuskać, to co było ich sednem.  „Człowiek jest chory na miarę swoich tajemnic”, przypomniało mi się zasłyszane stwierdzenie.

- Nie twoja wina, że jesteś dzieckiem swoich rodziców. Nie każdemu udaje się zrzucić balast, który nam na plecy wcisnęli i wykasować, to co nam wgrali w nasze myślenie o sobie.

- A ty skąd taka mądra jesteś? Słyszę złość w twoim głosie.

- No chyba nie myślisz, że wzięłam się z powietrza. Też mam swoją historię.

Nagle wstajesz, podchodzisz do mnie i klękasz przede mną. Chowasz twarz w moich dłoniach i przepraszasz. A ja się zastanawiam, czy ty faktycznie przepraszasz mnie, bo przecież nie masz za co. Chciałabym cię objąć, przytulić, pocieszyć, ale obawiam się, że to może przynieść odwrotny skutek. Nie jesteś tkliwym facetem. Nie robię nic. Uścisk dłoni wystarcza. To twój czas.

Matko Boża

Pozwoliłeś mi poznać swoją matkę. Starsza, bardzo samotna, trochę już zniedołężniała kobieta. Poprosiłeś o pomoc dla siebie i dla niej, więc odwiedzałam ją w chorobie. Każda rozmowa zahaczała o ciebie. Byłeś, dzwoniłeś, mówiłeś, zrobiłeś to czy tamto. Jakżesz ona za tobą tęskniła. Jakby nieustannie na ciebie czekała. Ile było miłości dla ciebie w jej zamyśleniu. Czasem zapadała się w sobie i smutniała. Potem rzucała jakieś zdanie, jakby wyrwane z całości i z przestrachem patrzyła mi w oczy. Chwilami miałam wrażenie, że jesteś jej jedynym sensem życia. Gdyby zabrakło ciebie i jej życie skończyło by się… I tak też się stało.

Jezu, pomóż mi

Daj mi siłę i wiarę. Siłę by z tęsknoty nie umierać każdego dnia, nie przywoływać obrazu w każdej minucie. Żyć dalej bez jego głosu, obecności, bez rozmów, śmiechu, pytań i rozważań. Daj mi wiarę, że spełni się obietnica, że znów się spotkamy. Bym mogła tego spokojnie doczekać.

Zaciskam usta, ocieram wilgotne oczy i odchodzę. Ze spuszczoną głową idę powoli cmentarnymi ścieżkami.

Twój cień idzie obok, jak w ten wieczór, gdy odprowadzaliśmy się wzajemnie prawie do świtu, mając ciągle coś sobie do powiedzenia. Zerwałeś gałązkę biało kwitnącej tawuły i podałeś mi ją niczym najpiękniejszy kwiat róży. To było takie do ciebie podobne.  Niespodziewane i miłe. I te słowa: tylko sobie nic nie wyobrażaj… Czy można się nie uśmiechnąć do takiego wspomnienia?

A na pożegnanie ten szept, pamiętaj o mnie. Liczy się tylko pamięć.

Nie zapomnę, bo nie da się zapomnieć o części samego siebie. Można tylko nauczyć się jakoś bez niej żyć .

 

Oceń i poleć wpis:

 
19
Zamknij

Zaloguj się, aby ocenić ten wpis.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby dodać to zdjęcie do ulubionych.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Zaloguj się, aby zaproponować to zdjęcie do wyróżnienia.

Jeżeli nie masz jeszcze konta, Zarejestruj się

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Więcej  

Poleć

Poleć to zdjęcie znajomym

Najdłuższy dzień ::  
            Chciałabym <br />aby ten dzień nigdy nie n<br />adszedł&hellip; Powta<br />rzam sobie ten tekst,

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

Anuluj

 

Link do wpisu
Poleć na forum
Wyślij e-mailem Dodaj do Facebook Dodaj do Google plus Dodaj do Pinterest Dodaj do twitter wykop
Zamknij
Google
 
0
Facebook
 
1

Twój komentarz:

Skomentuj
Starsze komentarze

Galeria autora

Wiewiórka, czyli "AD<br />HD" w naturze ;)
23 godziny temu
modelka
2 dni temu
"Ogród Japoński"<br />; we Wrocławiu
3 dni temu
4 dni temu
8 dni temu
lekarstwo na szarość
10 dni temu
wszystkie

Ulubione blogi

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, Aby podarować prezent musisz się

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Aby dodać do ulubionych musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

Anuluj

Zaloguj się, aby zablokować użytkownika

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby dodać do ulubionych

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj

Zaloguj się, aby wysłać wiadomość.

Jeżeli nie masz jeszcze konta Zarejestruj się.

(w 10 sekund przez e-mail, Facebook lub GMail)

Anuluj
rozwiń ▼